Ranking zwodniczych reklam
W przypadku niektórych ofert banków w niczym nie pomoże porównywarka kredytów. W wielu przypadkach banki ukrywają dodatkowe opłaty, a w stosunku do oprocentowania używają zwrotów "od" i "do". Ostatnio w gazetach pojawił się ranking najbardziej zwodniczych reklam finansowych w roku 2009. Jednym z przykładów jest bank, który chwalił się, iż każdemu kto zaciągnie kredyt wręczony zostanie bonus w wysokości do(!) 1200 zł. W rzeczywistości bonus ten w każdym przypadku wynosił 20 zł. Jednak aby go uzyskać należało zaciągnąć kredyt na minimum 2000 zł, a dodatkowo założyć konto osobiste kosztujące 40 zł rocznie. Na kolejnym miejscu uplasowała się oferta kredytu, który powinien być oprocentowany jedynie na 6,99 procent. Takie oprocentowanie było jednak oferowane dla kredytów minimum 3000 tysiące złotych, które rozłożone zostały jedynie na 12 rat. Dodatkowo konieczne było opłacenie obowiązkowego ubezpieczenia i prowizji. Łącznie rzeczywiste oprocentowanie wyniosło zatem ponad 20 procent. To zdecydowanie więcej niż mówiła reklama.
Odsetki droższe od kredytu?
W przypadku zaciągania kredytów hipotecznych większość z nas sięga po porównanie kredytów. Najczęściej jednak porównujemy miesięczną ratę, na drugi plan spychając całkowity koszt kredytu. Tym czasem taki koszt jest horrendalnie wysoki - niewielu zdaje sobie sprawę, że to aż taki koszt. W wielu przypadkach odsetki od takiego kredytu zdecydowanie przewyższają pożyczoną kwotę. Jak wynika z wyliczeń, obecnie najgorsze warunku mają klienci Polbanku. Tam przy kredycie na 200 tysięcy złotych, rozłożonego na 30 lat, łącznie oddamy bankowi kwotę 472 tysięcy złotych. Oznacza to, że same odsetki od pożyczonej kwoty wyniosą aż 272 tysiące złotych. W innych bankach nie jest wcale lepiej. Przy najlepszym i najtańszym scenariuszu osoba zaciągająca kredyt na opisanych wcześniej warunkach będzie musiała oddać bankowi 214 tysięcy złotych więcej. Pomiędzy najlepszą i najgorszą ofertą istnieje zatem 68 tysięcy złotych różnicy, ale w obu przypadkach odsetki stanowią większą wartość niż pożyczona kwota. To zdecydowanie najlepszy sposób na zarobek banków.